Russia’s scouting – U20M

Country, counting over 143 milions people… Russia! It would seem that they should be a power of youth basketball! However they are not! They have a lot of money. We can see great teams in european competitions, e.g. CSKA Moscow, Unics Kazan (Euroleague) and previous Khimki Moscow played among the best teams of Europe. I do not know why their youth teams are not good during European Championships?! Last FIBA U20 EU they played in division B and they got 9th place! Never mind! Continue reading Russia’s scouting – U20M

Scouting – Białoruś ’96/97

Po Mistrzostwach Europy U20, które odbyły się w Grecji pozostaje pewien niedosyt, związany z brakiem realizacji celu. Wnioski zachowam dla siebie. Z pewnością łatwo jest oceniać zza klawiatury, choć ta łatwość z pewnością nie przekłada się na rzetelność. Awansu brak, czas na inne reprezentacje. Dla rocznika 96 to była ostatnia przygoda z młodzieżową kadrą i wydaję mi się, że swoje przemyślenia każdy z zawodników ma. Continue reading Scouting – Białoruś ’96/97

Śląsk pokonuje “odrodzony” AZS Koszalin!

Kilka dni temu doszło do bardzo ciekawego pojedynku pomiędzy wrocławskim Śląskiem, a koszalińskim AZS. Śląsk, który przed sezonem postawił sobie za cel grę w Play – Off, teraz już tylko gra aby nie uplasować się na dole tabeli oraz ogrywa młodych zawodników takich jak: Maciej Krakowczyk, Wojciech Jakubiak i powiedzmy Filip Pruefer. Koszalin po zmianie trenera zaczął źle (porażka z MKS Dąbrową Górniczą 58-78), jednak później wygrał derby z Asseco Gdynia (83-65), a następnie arcyważne spotkanie z BM SLAM Ostrów Wielkopolski (79-77) i wydaje się, że zaczął się piąć w górę tabeli, aby zagrać w Play – Off. Pojedynek ze Śląskiem dla AZSiaków był bardzo ważny! Wygrana dawała im tyle samo zwycięstw na zajęcie 8. miejsca, premiowanego awansem do PO. Tak się jednak nie stało, to Śląsk wygrał, a dlaczego? Moje spostrzeżenia poniżej. Continue reading Śląsk pokonuje “odrodzony” AZS Koszalin!

Shved wszedł i pozamiatał!

W ostatniej kolejce Euroleague doszło do arcyciekawego pojedynku, Khimki Moskwa podejmowała Barcelonę. Katalończycy, którzy w pierwszej fazie Euroleague zaliczyli 7 zwycięstw z rzędu i wyrastali na faworytów do Final Four w Berlinie. Niestety później przegrali kolejne 3 spotkania, zaś rundę TOP 16 zaczęli od porażki i ze zmiennym szczęściem grali dalej. Przed meczem w Moskwie mieli bilans 4-4,czyli dokładnie taki sam jak Khimki. Khimki natomiast w pierwszej fazie wygrali połowę spotkań, czyli 5. Z pewnością warte zauważenia jest dwukrotne zwycięstwo z Realem Madryt! W TOP 16 zaczęli od wygranej z CSKA Moskwa, później porażka z Barceloną (70-87), 3 zwycięstwa i 3 porażki. Wygrana z Barceloną zwiększała ich szansę na awans do Play – Off. Continue reading Shved wszedł i pozamiatał!

Polski Cukier Toruń wygrywa z Wilkami? Dlaczego?

Rozpoczynam cykl analiz spotkań Polskiej Ligi Koszykówki. Celem jest spojrzenie na mecz nieco z innej strony. Nie chodzi o najlepsze akcje, ani o rozpracowanie taktyczne, jakie zagrywki stosują drużyny. Celem jest scouting – analiza, dlaczego wybrana przeze mnie drużyna wygrała, bądź też przegrała. Rozpracowanie jakie założenia trenerzy zespołów mieli i przede wszystkim realizacja ich. Spróbuję też naświetlić jak zespoły traciły punkty i oczywiście jak je zdobywały. Continue reading Polski Cukier Toruń wygrywa z Wilkami? Dlaczego?

Coś takiego jak talent… nie istnieje

Coś takiego jak talent … nie istnieje. Natknąłem się na artykuł na onet.pl i kopiuję, bo później znikają :P

 

Co decyduje o wielkości piłkarza? Wrodzony talent czy żmudny trening? Ten spór rozstrzyga Matthew Syed, trzykrotny mistrz Wspólnoty Narodów w tenisie stołowym oraz autor bestselleru o talencie.

Nawet piłkarski laik, kiedy ogląda jakiekolwiek spotkanie na poziomie klubowym, jest w stanie dostrzec ponadprzeciętnie uzdolnionego zawodnika. Samorodne talenty można znaleźć na przykład w parkach, gdzie liczne grupy amatorów próbują swoich sił, najczęściej w celach rekreacyjnych. Ale to podczas największych imprez sportowych podziwia się zapierające dech w piersiach podania przez całe boisko, drybling, finezję. To dzięki takim zagraniom futbol staje się częścią sztuki.

Talent to ciężka praca 

Określenie “talent” stosuje się zwłaszcza w odniesieniu do gwiazd. To właśnie kreatywność Lionela Messiego, wszechstronność Cristiano Ronaldo, czy precyzja rzutów wolnych Davida Beckhama zasługuje na to miano. Stąd prosty wniosek, że sportowy geniusz zarezerwowany jest tylko dla nielicznych. A jeśli okazałoby się, że to co nazywamy talentem, jest wynikiem tylko ciężkiej pracy, wielogodzinnych ćwiczeń? A co jeśli talent nie istnieje?

“To praktyka, a nie talent jest matką sukcesu i porażki” 

Analizując moją własną przygodę z tenisem stołowym, zacząłem zadawać sobie pytanie: “czym jest talent?”. Trzykrotnie stawałem na podium w Mistrzostwach Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Podobnie jak większość zwycięzców, byłem określany mianem “utalentowanego”. Szybkość, przebiegłość, zwinność i refleks – te cechy miały być dowodem na istnienie niezwykłych predyspozycji. Czy mój sukces nie zależał tylko ode mnie? Czy nie dlatego wspiąłem się na wyżyny, gdyż ciężko pracowałem i wykorzystałem daną mi szansę? Doszedłem do prostego wniosku, że sukcesy wielkich zawodników w piłce nożnej, tenisie stołowym czy jakimkolwiek innym sporcie są raczej kwestią wielu przepracowanych godzin, niż nadnaturalnych zdolności.

Niektórzy twierdzą, że talent jest dostrzegalny gołym okiem. Pewien trener z czołowej akademii piłkarskiej powiedział mi kiedyś: “Dobry szkoleniowiec potrafi wypatrzyć utalentowanego piłkarza. To widać w sposobie poruszania się, operowania piłką, umiejętności odnajdywania się w sytuacjach na boisku”. Czy zacytowana osoba posiada pełną wiedzę na temat tego konkretnego zawodnika? Skąd wie, że nie spędził on wielu godzin na treningach?

Wystarczy kilka dowodów 

Brytyjscy naukowcy wzięli pod lupę grupę muzyków i udowodnili, że najpopularniejsi obecnie wykonawcy wcale nie uczyli się szybciej od tych nieznanych. Postępy w obu przypadkach były jak najbardziej porównywalne, jedyna różnica polegała na tym, że najlepsi muzycy poświęcili na ćwiczenia więcej godzin, a w dzieciństwie niejednokrotnie brali dodatkowe lekcje. Wnikliwi badacze, dokładnie analizujący kariery gwiazd, ukuli nawet teorię, że to data urodzenia odgrywa istotną rolę. Malcolm Gladwell, amerykański pisarz zauważył, że w latach dziewięćdziesiątych w Premier League grało 288 piłkarzy, urodzonych pomiędzy wrześniem a listopadem, zaś tylko 136 urodzonych pomiędzy czerwcem a sierpniem. Wysnuli wniosek, że urodzeni na początku roku są bardziej utalentowani od tych, którzy przyszli na świat pod jego koniec. Czy to aby nie nadinterpretacja?

Prawda jest dużo mniej skomplikowana. W Anglii grupy wiekowe dzieli się począwszy od 1 września. Tak więc zawodnik, który na przykład 11 lat kończy 2 września może grać z chłopcami o 12 miesięcy młodszymi od siebie. W tak młodym wieku jest to ogromna różnica, zwłaszcza w rozwoju fizycznym. Trenerzy częściej sięgają po starszych chłopców, nie ze względu na ich większe umiejętności, ale właśnie na wiek. Starsi zawodnicy od początku intensywniej trenują, częściej są wystawiani do podstawowego składu, mają możliwość pracy z lepszymi trenerami. Zaczyna się tworzyć przepaść pomiędzy nimi a młodszymi piłkarzami, którzy są odstawiani na boczny tor. Wygląda więc na to, że to praktyka, a nie talent, jest matką sukcesu. Zwolennicy talentu z pewnością nie zgodzą się z tymi badaniami i jako dowód na jego istnienie przedstawią najbardziej spektakularne przykłady sukcesów sportowych osiągniętych w bardzo młodym wieku.

“Sukces to ciężka praca, wytrwałość, nauka, poświęcenie i miłość do tego, co się robi.” 

Kiedy w 1997 roku Tiger Woods zwyciężył w US Masters, został uznany za cudowne dziecko golfa, a jeden z ekspertów napisał “Najbardziej utalentowany sportowiec wszech czasów”. Woods, zanim skończył pierwszy rok życia, był już zapisany do klubu golfowego, a gdy miał dwa lata rozegrał swoją pierwszą partię golfa. Jako pięciolatek miał za sobą zapewne więcej treningów niż niejeden z nas przez całe życie. Od samego początku hołdował idei samodoskonalenia się, poprzez wielogodzinne ćwiczenia. No, może na początku motywowali go do tego raczej jego rodzice.

Podobnie jest w przypadku Messiego, Beckhama czy wielu innych piłkarzy, uważanych za utalentowanych. Beckham, jako nastolatek grał w piłkę w pobliskim parku. Zawsze z tego samego miejsca na murawie, po wielokroć wykonywał ten sam strzał. Sam ojciec Davida był pod wrażeniem determinacji syna. Zapału nigdy Beckhamowi nie zabrakło.

W 1994 roku, dwa lata po debiucie w Manchesterze United, trener Sir Alex Ferguson tak mówił o swoim podopiecznym: “Podgląda pracę seniorów, cały czas ćwiczy stałe fragmenty gry. Jego umiejętność kontrolowania piłki jest niezwykła i cały czas ją doskonali”. W podobnym tonie wypowiadali się koledzy Beckhama z Realu Madryt, AC Milan i LA Galaxy.

Nie inaczej jest w przypadku Cristiano Ronaldo. Jose Mourinho, po przyjściu do Realu Madryt, był pod wrażeniem. – Najbardziej zadziwiające jest to, że piłkarz o takiej renomie pracuje ciężej niż inni. Dzięki jego zaangażowaniu w treningi, łatwiej mi jest pokazać innym zawodnikom, czego od nich oczekuję.

W życiorysie niemalże każdej gwiazdy można znaleźć analogiczną historię. Messi stwierdził na przykład: “Marzenia się spełniają, jeśli tylko ciężko się na nie pracuje”. A wypowiedź Pelego nie pozostawia w tej kwestii wątpliwości: “Sukces to nie przypadek. To ciężka praca, wytrwałość, poświęcenie i nade wszystko miłość do tego, w co się angażuje”.

Trening czyni mistrza 

Zazwyczaj sukces wielkich tego świata tłumaczy się ich niezwykłym talentem. Często dlatego, że nie zdajemy sobie sprawy z pracy, jaka się za tym kryje. Gdybyśmy dokładnie przeanalizowali, ile godzin sportowe gwiazdy poświęcają na mozolne ćwiczenia, by dojść do najwyższej formy, trzeba by jednak zmienić zdanie. Szerokie badania dowodzą, że 10 lat to niezbędne minimum dla każdego, kto chce sięgnąć po laury. – Wierzę w skuteczność praktyki. Zawsze mówiłem, że jeśli chcesz osiągnąć coś wyjątkowego w życiu, to musisz pracować, pracować i jeszcze raz pracować – przyznaje Beckham. Mózg w sposób doskonały zapamiętuje powtarzalne czynności, aż doprowadza je do perfekcji. I tak na przykład część mózgu odpowiedzialna za myślenie przestrzenne jest większa u kierowców taksówek niż u innych osób, co nie znaczy, że taksówkarze tę część mózgu mają większą od urodzenia. Rozwinęła się ona na przestrzeni lat dzięki specyfice wykonywanej pracy.

W treningu ważna jest przede wszystkim jakość, a nie liczba wykonanych ćwiczeń. Dlatego też szkoleniowcy umiejętnie dobierają zestawy treningowe, a wszystko po to, by zawodnik mógł wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Ze względu na zmieniające się trendy treningowe, przez lata próbowano niemalże wszystkiego.

Jednym z nowatorskich pomysłów był swego czasu m.in. futsal. Jest to forma gry zespołowej bardzo podobna do piłki nożnej. Piłka jest mniejsza i cięższa, boisko nie jest pełnowymiarowe. Futsal jest ponadto bardziej dynamiczny, intensywny i niezwykle kontaktowy. Zawodnik dotyka piłki średnio sześć razy na minutę, częściej niż w normalnym futbolu. Mniejsza piłka wymaga większej precyzji, co zmusza zawodnika do większej kreatywności.

– Brak czasu i miejsca to pole do popisu dla najlepszych technicznie piłkarzy – mówi dr Emilio Miranda, profesor na Uniwersytecie Sao Paulo. Niemal wszyscy najsłynniejsi zawodnicy brazylijscy uprawiali tę dyscyplinę. – Futsal pomógł mi rozwinąć panowanie nad piłką, szybkie myślenie i podania – mówi Pele. – Grałem w futsal jako junior. To najlepszy start dla dzieciaków – zdradza Zico, który strzelił 52 gole w 72 meczach w reprezentacji Brazylii.

Z kolei Ronaldo, najskuteczniejszy strzelec w historii mistrzostw świata i jeden z dwóch piłkarzy, którzy sięgnęli po tytuł Piłkarza Roku FIFA trzy razy, przyznał: “Tak naprawdę zaczynałem od gry w futsal. To moja miłość, coś co sprawiało mi największą radość. Mogłem godzinami spędzać czas na boisku”. A Ronaldinho, dwukrotny laureat nagrody Piłkarza Roku FIFA, dodaje: “Dużo łatwiej jest grać w normalną piłkę nożną, jeśli zaczynało się w futsalu. Gdy wychodzisz na pełnowymiarowe boisko, czujesz, że wokół jest więcej przestrzeni. A przy tym jesteś lepszy technicznie”.

Moja historia najlepszym dowodem 

Kiedy dotarłem na szczyt rankingu w Anglii, wielu najlepszych zawodników pochodziło nie tylko z tego samego miasta co ja, ale nawet z tej samej ulicy – Silverdale Road w Reading. Czy to jakiś pingpongowy wirus zaatakował wówczas naszą okolicę? Czy to zwykły przypadek? Otóż nie. Tajemnica tkwi w czym innym – w jednym miejscu i czasie wystąpiły czynniki, które zadecydowały o późniejszym sukcesie graczy, wywodzących się z mojej miejscowości. Mieliśmy dostęp do najlepszego trenera, fantastycznego człowieka, który był jednocześnie nauczycielem w lokalnej szkole podstawowej. Poza tym mogliśmy korzystać w niemal nieograniczony sposób z jedynego klubu w kraju otwartego przez całą dobę. Zaczynaliśmy jak wszyscy, ale to żmudne treningi uczyniły z nas zwycięzców. Ćwiczyliśmy przez wiele godzin, mieliśmy dostęp do dobrego sprzętu, ale też ciężko pracowaliśmy. Wykorzystaliśmy naszą szansę.

Matthew Syed – trzykrotny zwycięzca Mistrzostw Brytyjskiej Wspólnoty Narodów w tenisie stołowym. Reprezentował Wielką Brytanię na igrzyskach olimpijskich. Obecnie – dziennikarz. Napisał książkę poświęconą talentowi.

Źródło: http://m.onet.pl/sport/pilka-nozna,jenvm

Lightbulb