Zmęczenie dawało o sobie znać…

Zmęczenie dawało o sobie znać…

Powoli emocje opadają. Każdemu życzę takiej Przygody jaką przeżyliśmy w Podgoricy!

Tak jak gdzieś na twitterze wspomniałem, co jakiś czas będę umieszczał tutaj ciekawe historie, wspomnienia z ME. 

Na początek trochę o Trenerach!
W sumie z kadrą współpracowało 4 trenerów koszykówki, dwóch trenerów od przygotowania motorycznego oraz dwóch fizjoterapeutów. Roszad było trochę. Na samym początku współpracy był Tomek, Bartłomiej Siewruk, Andrzej Bartosz, a od przygotowania motorycznego Krzysztof Czelusta. Przez pierwszy rok była z nami też fizjoterapeutka Alicja Albecka. Zrezygnowała na początku sezonu 2018/2019 ze względu na pracę w Politechce Gdańskiej (ekstraklasa kobiet) i brak możliwości pogodzenia obowiązków.

Finalnie na ME pojechał Tomek Chwiałkowski, który jako jedyny ze mną pracował z tą kadrą od samego początku do końca! Łukasz Kasperzec z Krakowa, który pracował z nami od września 2018, Marcin Waśniewski oraz Michał Janduła. Z ostatnią dwójką pracowałem w KS ROSIE – Sport Radom.

Nie będę ukrywał, ale praca podczas sezonu, a w szczególności na ME była ciężka. Jakkolwiek zawsze to wszyscy robili z pasją! Za co im serdecznie dziękuję… a wiem nie było łatwo! I wy wiecie o czym mówię! 🙃

Kilka ciekawych anegdot, związanych z trenerami.

Na ME sporo pracy miał Tomek. Przygotowywał wraz ze mną video. Niestety program Live Tag z którego korzystał, nie jest jeszcze, aż tak rozbudowany i trochę czasu to zajmowało! Tomek oglądał mecze do bardzo późno… druga, trzecia w nocy kończy pracę! Raz był tak zmęczony, że chciał ustawić klimatyzację w pokoju… pilotem od telewizora! 😁😆

Kolej ciekawa historia, choć mało przyjemna sprawa dla trenerów, miała miejsce w drodze do Giżycka. Mieliśmy tam grać dwumecz z reprezentacją Łotwy. Trener Tomek podczas podróży miał małą stłuczkę, swoim niezawodnym Yeti! Małe yeti już kilka razy miało bliskie spotkania z użytkownikami drogi. Wiemy też, że gryzonie przegryzły mu przewody w samochodzie… Yeti szczęścia nie ma! W tym samym dniu fizjoterapeuta ledwo co dojechał do Giżycka, gdyż jego niezawodny VW GOLF prawie stracił koło… Jak pech to pech! Ważne, że wszyscy dojechali i wygraliśmy dwukrotnie z Łotyszami!

Jeszcze raz dziękuję wszystkim co współpracowali! 

ps. Swoją drogą dziwie się, że żadne radomskie media, ani RadomSport.plSport.Cozadzien.plEcho Dnia Radomskie nie napisali o sukcesie radomian tj. Marcinie i Michale! 🙃

COMMENTS