Uczy nas trener, żeby walczyć do końca…

Opowiedział Pan jak wygląda zawód trenera w młodzieżowej koszykówce – czy kiedykolwiek miał Pan chwilę słabości, zastanawiał się czy to ma sens?

Miałem taką chwilę słabości w 2006 roku. Można powiedzieć, że zastanawiałem się czy nie zrezygnować z bycia trenerem. Ówczesny wiceprezes krakowskiego OZKosz, który również był koordynatorem kadr wojewódzkich w Małopolsce, odsunął mnie od prowadzenia drużyny, tzn. kadry wojewódzkiej. Wtedy naprawdę uznałem, że to nie ma sensu.

Na szczęście przyszedł do mnie mój zawodnik Marek Szumełda – Krzycki i zapytał mnie: “Uczy nas trener, żeby walczyć do końca, żeby się nie podawać w ciężkich chwilach, a teraz sam trener chce zrezygnować?”. Po dwóch, albo trzech miesiącach, zostałem przywrócony do kadry.

Czy mimo różnych trudności, pasja jest silniejsza?

Z pewnością. Najsilniejsza jest chęć pomocy. Chęć bycia potrzebnym. Jak dostaje się od zawodnika SMS: “dziękuję za trenera pomoc i całe wsparcie to mi bardzo pomogło”, albo “dziękuję trenerze za zaufanie”, to jakoś prywatne trudności odchodzą na boczny tor.

a reszta poniżej… 

Newer Post
Older Post

COMMENTS