Kilka dni temu doszło do bardzo ciekawego pojedynku pomiędzy wrocławskim Śląskiem, a koszalińskim AZS. Śląsk, który przed sezonem postawił sobie za cel grę w Play – Off, teraz już tylko gra aby nie uplasować się na dole tabeli oraz ogrywa młodych zawodników takich jak: Maciej Krakowczyk, Wojciech Jakubiak i powiedzmy Filip Pruefer. Koszalin po zmianie trenera zaczął źle (porażka z MKS Dąbrową Górniczą 58-78), jednak później wygrał derby z Asseco Gdynia (83-65), a następnie arcyważne spotkanie z BM SLAM Ostrów Wielkopolski (79-77) i wydaje się, że zaczął się piąć w górę tabeli, aby zagrać w Play – Off. Pojedynek ze Śląskiem dla AZSiaków był bardzo ważny! Wygrana dawała im tyle samo zwycięstw na zajęcie 8. miejsca, premiowanego awansem do PO. Tak się jednak nie stało, to Śląsk wygrał, a dlaczego? Moje spostrzeżenia poniżej.

Śląsk zaczął mecz źle. A tak właściwie to bardzo słabo w obronie spisywał się #15 Witalij Kowalenko, który najpierw zawinił przy straconej “trójce”, a następnie łatwo go ograł 1×1 pod koszem #14 Adam Pechcek. W między czasie Śląsk jeszcze stracił “trójkę” przy złym powrocie do obrony.

Trener Emil Rajković, nie dokonując żadnej zmiany, cierpliwie czekał na dobrą grę swojego zespołu. Ciężar gry na swoje barki wziął #7 Denis Ikovlev oraz #12 Michał Jankowski.


Pod koniec 1. kwarty trener Kamil Sadowski zastosował obronę strefową 3-2. Czasem przy przebiegnięciach strefa zmieniała się w 2-3. Wydaję się, że ten system obrony przyniósł AZS ogromne korzyści. Zobaczcie akcje w pierwszej połowie, kiedy to goście kryli strefą.


Skuteczność akcji Śląska w 1. połowie przeciwko strefie AZS: niecelne 3, straty 4, zdobyte punkty 6 (2 akcje) i jedna akcja match-up (niecelny). Summa summarum 9 akcji i 6 punktów zdobytych! Można też policzyć tą ostatnią, więc 10 akcji i 6 punktów!

W drugiej połowie AZS krył strefą 3-2 przez 4 akcje, tracąc przy tym 5 punktów.

W mojej ocenie kluczem do zwycięstwa, przy tym bardzo wyrównanym spotkaniu, była gra Denisa Ikovleva oraz Michała Jankowskiego, którzy razem rzucili 50 punktów. Ten pierwszy ustanowił swój rekord punktowy w tym sezonie – 33.

Denis grał na penetracji do wykończenia, ale i do kluczowego podania, a także rzucał bardzo skutecznie za 3 (5/8).

Natomiast Michał Jankowski bazował na rzucie z dystansu!

AZS co prawda zatrzymał Kowalenkę, którzy rzucił tylko 4 punkty. Ostatnio 4 “oczka” rzucił 11 grudnia 2015 roku przeciwko MKS Dąbrowa Górnicza. W pozostałych meczach zawsze rzucał więcej. Był to jego jeden z najsłabszych meczów w tym sezonie, o czym świadczy m.in. obrona na poniższym filmie.


Tak więc AZS powstrzymał Witaliji, problemem były jednak penetracje, które otwierały drogę do kosza. Kilka takich akcji jest w klipie z Ikovleva, a poniżej możecie zobaczyć akcje Francisa Han’a oraz Norberta Kulona.

 

Kolejną ważną rzeczą była strefa Śląska 2-3. O ile w pierwszych trzech kwartach wrocławianie z różnym szczęściem bronili w zonie (film “strefa Śląska”), o tyle w dogrywce strefa dla przyjezdnych była już ciężka do rozbicia (film “strefa Slaska – dogrywka”).

 


Reasumując:

  1. Kluczem do zwycięstwa dla Śląska była gra Denisa Ikovleva, który grał 1×1 oraz rzucił 5 “trójek”, a także “trójki” Michała Jankowskiego (5/13).
  2. Nie bez znaczenia były też penetracje Francisa Han’a, który “uruchamiał” swoich partnerów z drużyny. Jego gra 1×1 oraz Ikovleva powodowała, że AZS często faulował, dzięki czemu Śląsk 21 razy rzucał “wolne”, przy tylko 8 AZS.
  3. Strefa Śląska (2-3), która zaskoczyła dopiero w 4 kwarcie oraz dogrywce! A przede wszystkim w dogrywce!
  4. I na koniec wygląda na to, że 5. faul Kowalenki pomógł Śląskowi! Witalij zszedł na niecałe 2 minuty przed końcem 4. kwarty przy stanie 73-72 dla AZS Koszalin.
  5. W dogrywce dwie “trójki” z rzędu (Jankowskiego i Han’a), podcięły skrzydła przyjezdnym, którzy po drugiej nie zdobyli już punktu!

 

 

 

44150

fot. Norbert Bohdziul – www.norbertbohdziul.com