Przygoda z koszykówką tak na poważnie trwa już ponad 20 lat. Oczywiście nie licząc okresu kiedy uczęszczałem na treningi w Wiśle Kraków i Hutniku Kraków jako uczeń 5 i 6 klasy. Po kilku letniej przerwie wróciłem do basketu dzięki swojemu nauczycielowi wychowania fizycznego. Trafiłem na chwilę pod skrzydła sędziego Piotra Zastawnika, a później sporo czasu byłem u trenera Krzysztofa Książka, który długie lata był szefem Komitetu Organizacyjnego MiniBasketball.

To właśnie u niego nauczyłem się etosu pracy. U niego stawiałem pierwsze kroki jako trener. To pewnie też od niego nauczyłem się bycia … upierdliwym, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Zawsze chciał, żeby było coś zrobione prawidłowo.

Przez wiele lat jeździliśmy na obozy sportowe do Nawojowej. To właśnie tam młodzi zawodnicy poznawali co to jest dyscyplina, że śniadania, obiady i kolacje da się zjeść i nie trzeba kupować słodyczy, żeby się najeść jak to ma w zwyczaju obecna młodzież. Chociaż przypominam sobie, że były przypadki ukrywania kotletów w ziemniakach, albo sałatki pod talerzem… hehe coś Krawiec na ten temat wie. Ale mimo tej dyscypliny, tej “upierdliwości” wspomniany Krawiec był 6… 7… może więcej razy!

Treningi, mecze ligowe, obozy sportowe było tego naprawdę sporo. Do tego jeszcze niezliczona ilość turniejów w kraju i za granicą. Pamiętam taką historię jak Krzysztof przyszedł na ostatni trening przed wyjazdem do Svitu (Słowacja) i na końcu powiedział, że trzeba być dobrze przygotowanym kondycyjnie i jeszcze na koniec zajęć zawodnicy muszą przebiegnąć linie (4 długości boiska). Oczywiście młodzi przebiegli, ale za wyjątkiem jednego, który na nawrocie niestety podkręcił staw skokowy… trzeba przyznać, że przygotowani kondycyjnie byli 😉

Poniżej wideo z turnieju z Włoch. Krzysztof to ten pan w czerwonej koszulce polo!

 

Organizacja KOM nie tylko pozwalała rozwijać się zawodnikom czy trenerom. To właśnie w KOM swoje pierwsze kroki stawiał Arek i dziś sędziuje 1 ligę.

Kilka dni temu miałem okazję być na jego 80-tych urodzinach! Kameralna impreza w Hotelu Europejskim, gdzie wciąż króluje pełny entuzjazmu Jacek Czepczyk, zebrała całą śmietankę nowohuckiego basketu, zawodniczki i zawodników Hutnika, trenerki i trenerów oraz działacze. Miło było powspominać, usłyszeć kawałek historii nowohuckiej koszykówki.

Na koniec Krzysztof zwrócił się z prośbą, żeby zorganizować na 100-lecie krakowskiej koszykówki mecz NBA w hali sportowej w Czyżynach! Dlaczego o tym piszę? Bo wydaję mi się, że to super pomysł i jest to do zrealizowania. Może jak więcej osób o tym usłyszy to znajdą się chętni do pomocy!

No cóż! To był szalenie miły wieczór, mogłem spotkać się ze starymi znajomymi. Sympatycznie 🙂

Historia trochę koło zatoczyła. Pewnie niewielu z obecnych działaczy w Radomiu wie, że trener Książek swoją przygodę zaczynał w… Radomiu! Tutaj ukończył Technikum Budowlane i tutaj prowadził pierwsze drużyny. Przeniósł się do Krakowa, bo tam były większe możliwości. Dzisiaj chyba jest odwrotnie… 🙂

Z tej strony dziękuję Trenerze za to, że mogłem przeżyć przygodę, która trwa do dzisiaj! Przede wszystkim dziękuję za wyrozumiałość, bo to cecha, którzy mają najwięksi trenerzy! A czego życzę… życzę, żeby Pan siedział na tym meczu NBA!

IMG_2255

Krzysztof Książek i ja podczas 80-tych urodzin!

ps. Przy okazji… zróbcie sobie zdjęcie z waszym trenerem. Zawsze jest co wspominać! 🙂