Trochę spóźniony wpis, ale myślę, że warty odnotowania!

25 stycznia, na zaproszenie Edyty Koryzny, miałem przyjemność prowadzić wykład w Łodzi na temat “Obrony zespołowej”. I szczerze przyznam, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony… frekwencją! Godzina wykładu 12-sta, środek tygodnia i … około 100 trenerów na trybunach. Zaskoczenie mocno na in plus.

I chyba jeszcze większe zaskoczenie to cała organizacja Łódzkiego Związku Koszykówki. W krótkiej rozmowie z Prezesem ŁZKosz Bartłomiejem Wojdakiem, dowiedziałem się, że w obecnym sezonie mają rekordową ilość drużyn – ponad 130! Ponadto bardzo intensywnie pracują nad promocją koszykówki; starają się aby 2-3 razy na dzień pojawiał się news na profilu facebookowym! To naprawdę jest godne podziwu! Małymi krokami, ale ciągle na przód. A przede wszystkim systematycznie! Wielki szacun.

Kiedy skończył się wykład, prezes podszedł do mnie i powiedział dosyć znaczące słowa: “Chyba było nieźle, tylko jedna osoba wyszła podczas wykładu”!

Tak się zastanawiam… dlaczego akurat zwrócił uwagę właśnie na tą jedną osobę? Dlaczego nie “wow, prawie wszyscy zostali do końca!”

Pracując w wielu klubach, zawsze zastanawiałem się; dlaczego zwracamy uwagę na to co jest złe? Dlaczego hejtujemy niektóre osoby? Dlaczego szukamy tych negatywów? Dlaczego mówimy o tych trenerach, którzy wychodzą podczas wykładów, itd.? Pracując kiedyś z Trenerem Andrzejem Curylem, a obecnie z szefem ROSY Romanem Saczywko, można nauczyć się szukać pozytywów, wyciągać z ludzi to co najlepsze! Chwalić tych co pracują. Chwalić tych co próbują i niech popełniają błędy – ale dzięki temu, nabierają nowego doświadczenia.

Dlatego wracając do wykładu w Łodzi, uważam, że to super sprawa, że aż tylu trenerów wysłuchało co miałem do zaprezentowania. Kilku trenerów po dwóch godzinach zamieniło ze mną słowo. Jestem naprawdę rad, że są trenerzy, którzy chcą się szkolić i chwała im za to!

Wielki ukłon w stronę władz ŁZKosz na czele z Prezesem Wojdakiem, za to, że im się chce, mimo że nie jest łatwo…