Kilka dni temu wraz z reprezentacją Polski U15 rozegraliśmy towarzyski turniej we Francji. Byliśmy jedyną reprezentacją, która uczestniczyła w imprezie. Pozostałe drużyny to ekipy klubowe. Z jednej strony plus, z drugiej strony mocne rozczarowanie. Plus, bo na pewno każda gra się przyda. Drużyny klubowe są zgrane, częściej trenują niż kadra. Czy mają lepszych zawodników? Patrząc na skład niektóre zespoły to mam wrażenie, że tak. Np. Francuz z 2004 rocznika o wzroście… 209 cm. Popović z Serbii, bardzo mocno zbudowany zawodnik jak na 15-latka – został MVP turnieju. Wielka perspektywa przed nimi. A więc tak jak wspomniałem, każda gra jest na plus. W szczególności, że polskie MĘSKIE reprezentacje mają ich mało. Np. rocznik 2002 praktycznie ich w ogóle nie miał. Minusem jest to, że granie z klubami nie odzwierciedla poziomu naszego wyszkolenia, umiejętności, ani przygotowania do ME.

Dlaczego tak się dzieje, że nie gramy z kadrami innych krajów? To jest dobre pytanie. Rok temu mieliśmy okazję grać na turnieju w Słowenii. Bardzo fajny turniej, niezły poziom, same reprezentacje! Im dalej w las, tym niestety nasze kadry nie grają z czołówką Europy, czego na pewno by oczekiwali trenerze reprezentacji. Dlaczego tak jest? Wydaję mi się, że powód jest bardzo prosty. My po prostu nie organizujemy takich imprez. Polska nie ma stałej imprezy, turnieju, który by organizowała. Przez co nie zapraszamy inne nacje, i tym samym one nas nie zapraszają. Oczywiście nie można tutaj mówić o Turnieju Nadziei Olimpijskich, w którym od lat uczestniczą Węgry, Słowacja, Czesi i my, oraz nie biorę tutaj pod uwagę meczów towarzyskich.

Co należałoby zrobić, żeby jednak młodzieżowa reprezentacja Polski grała z czołówką Europy? Odpowiedź jest prosta zacząć organizować turnieje kadr młodzieżowych. W Radomiu jest taki plan, kwestia finansów i chyba powoli rąk do pracy.

Jeśli będziemy grać z najlepszymi, to zawodnicy będą mogli zobaczyć na własnej skórze; z jaką prędkością i siłą kozłują, czy też podają przeciwnicy. Sami zobaczą jak rozbija się strefę i na słowo “strefa” nie będą panikowali. Zobaczą, że można grać szybciej, kryć wyżej, a przede wszystkim, że trzeba walczyć przez 4 kwarty. Aby to zobaczyli, muszą w takich turniejach uczestniczyć jako zawodnicy. I chwała tym klubom, które uczestniczą w rozgrywkach EYBL, czy też wyjeżdżają na międzynarodowe turnieju, bo właśnie dzięki takim imprezom, młodzi koszykarze mogą rozwijać się.

Co do turnieju we Francji. Zagraliśmy dwa mecze z mocnymi ekipami, potem dwa mecze z cyklu “musiały się odbyć i szkoda pieniędzy”, oraz ostatni, który długość ławki pozwolił nam wygrać go spokojnie. Myślę, że ogólnie turniej pokazał naszym zawodnikom, że przede wszystkim trzeba pracować nad sprawnością i techniką indywidualną. Intensywność gry, oraz to, że kryje się wyżej to już zobaczyli na Słowenii. Sporo jest gry 1×1 oraz gry bez piłki, o czym możecie się przekonać w poniższym klipie:

Chcecie zobaczyć akcję z penetracją i extra pass’ami, proszę bardzo:

Nie chcę, żeby ktoś to odebrał, że w Polsce tak nie ma. Jest! I to coraz więcej. Jednak mam wrażenie, że na początkowym szkoleniu U14-U15, we Francji jest to fundament i nie trzeba, żadnych regulacji związkowych, żeby drużyny tak grały. Nikt nie musi zakazywać stawiania zasłon, itp. Po prostu tam się tak gra! Może nie wszyscy, ale najlepsi tak!

Wracając do poziomu wyszkolenia! Mieliśmy okazję porozmawiać z trenerem Piotrem Pawłowskim, który pracuje we Francji jako trener od 9 lat! Powiedział jedną ważną rzecz: “myślę, że we Francji pracuje się więcej nad techniką indywidualną. Ile więcej? Oceniłbym to tak na 40% więcej”.

Jeśli chcecie zobaczyć podanie 15 latka, to oglądnijcie poniższy klip:

Tyle na chwilę obecną o poziomie turnieju i o wyszkoleniu zawodników. Wkrótce o mentalności i podejściu do szkolenia we Francji…