“Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”, czy aby na pewno? Wielokrotnie słyszałem, że we Francji jest lepiej, mają lepiej wszystko zorganizowane. We Włoszech super atmosfera, tyle lig, turniejów, naprawdę warto jechać i zobaczyć. Litwa – kolebka koszykówki, kraj żyje koszykówką, Serbia zaś to produkcja zawodników. W Hiszpanii wyśmienity poziom szkolenia, zdobywają medale na Mistrzostwach Europy itd. Nie będę wspominał już jak jest w Stanach Zjednoczonych, bo tam to już raj koszykówki.

Z pewnością trochę racji w tym jest, że są takie miejsca gdzie naprawdę jest dobrze. Zwiedzając nowe kraje, uczestnicząc w kolejnych turniejach chcemy poznać odpowiedź na pytanie: dlaczego tam jest tak dobrze, a u nas tak źle? Co możnaby wziąć od nich i zaadaptować do naszych warunków, aby było lepiej?

No właśnie…

Tymczasem wybrałem się do Australii. Trochę koszykówki, trochę znajomi, trochę wakacji. Tak naprawdę trenerom ciężko obejść się bez koszykówki, aby choć trochę nie podpatrzyć jak basket wygląda poza naszym krajem, nawet na wakacjach.

Australia to wielka wieś! Melbourne to ogromne miasto, szalenie rozległe. Podróżowanie po nim to nie lada wyzwanie. Dla przykładu wybrałem przypadkowe dwa miejsca i zaznaczyłem jak dojechać z jednego do drugiego środkami transportu publicznego. Nie są to godziny szczczytu… prawie 2h jazdy… samochodem ok. 1h… odległość 56 km 😐

Screen Shot 2018-06-04 at 09.42.28

Odległości są straszne! Czas podróży wyczerpujący. Dostosowali koszykówkę i do takich niedogodności!

Kluby (drużyna) trenują dwa razy… na tydzień. Tak dokładnie, dwa (2) razy na tydzień! Trening trwa 90 minut. Zawodnicy jak chcą to mogą jeszcze przyjść na treningi indywidualne do różnych trenerów, niekoniecznie z danego klubu. Niemniej jednak za każdą indywidualną sesję płacą dodatkowo. Na takim workout jest ok 4 do 6 zawodników i trenują technikę indywidualną. Dodatkowo dochodzi jeszcze trening lub dwa w szkole. Tam jednak zajęcia prowadzi ktoś inny. Generalną zasadą w Australii jest, że KAŻDY musi uprawiać sport. Nie ma czegoś takiego jak zwolnienia z wychowania – fizycznego itp.

Wracając do basketu. Mecz trwa 4×7 minut albo 4×8 w zależności od kategorii. Rozgrzewka trwa ok. 15 minut. Większość spotkań odbywa się w specjalnych centrach sportowych, na których są 2-3, a nawet 4 boiska. Dzięki temu można obejrzeć kilka spotkać różnych kategorii. Jaki poziom?

Wydaję mi się, że poziom jest wyższy, nie wszędzie ale wyższy. Na pewno świadomość zawodników jest znacząco wyższa! Na treningu U9-U11 jak trener objaśnia ćwiczenie, nikt nie podrzuca piłki, nikt nie kozłuje, nikt nie rozmawia czy też nikt w tym samym czasie nie próbuje robić dokładnie to co trener! Mało tego na tym samym poziomie wyszkolenie indywidualne jest znacząco wyższe! Większość zawodników ma poprawnie ułożony rzut. Widać, że tutaj ogromny naciska kładzie się na prawidłową pracę nadgarstka, łokcia! Drybling … tutaj większość gra 1×1. Szybki atak na porządku dziennym, wszyscy biegają i to naprawdę w niezłym tempie. I temat, który zawsze u nas był na świeczniku, czyli STREFA!

Strefa na połowie boiska nie jest dozwolona! Natomiast na całym boisku już tak. Zresztą w poniższym filmiku sami możecie zobaczyć jak drużyna po zdobyciu kosza automatycznie ustawia się do Full Court Zony Press 1-2-1-1, gdzie po pierwszym podaniu jest trap! Nikogo to specjalnie nie zaskakuje, nie dziwi, bo większość drużyn tak kryje!

 

Jak wygląda sprawa lig?

W każdej kategorii wiekowej jest kilka dywizji. Nie jest to tak do końca, że wygrywając dywizję awansuje się wyżej, czy też spada. W Australii większość drużyn to ekipy, które po prostu są “amatorskie”. Z nich wybierani są zawodnicy to tzw. drużyn “reps” czyli reprezentacji, następnie do drużyn State, a w konsekwencji do reprezentacji.

Co do ilości drużyn czy zawodników, to nie mamy co się porównywać. W Stanie Victoria (Melbourne) jest wydanych 240.000 licencji, w NSW (Sydney) 60.000. My w Polsce z tego co się orientuje to chyba mamy ok. 30.000.

 

cdn…