Bedąc w różnych krajach, miastach, klubach warto zawsze coś podpatrzeć. A nuż może się okazać, że pomysł kogoś idealnie zafunkcjonuje u nas. Tak też było kiedy byliśmy w A&T Texas i tam podpatrzyłem plakaty z sylwetkami zawodników. Wprowadziliśmy to u siebie i złoci medaliści wiszą na ścianie w Zespole Szkół Budowlanych w Radomiu.

29983554_1690442704381367_4220200814009449644_o

fot. T. Fijałkowski


 

Będąc w Australii też starałem się zobaczyć coć co mogłoby zafunkcjonować u nas. Jednak tym razem są to raczej pomysły, które mogą sprawdzić się na skalę całej Polski.

Od lat mamy pretensje, żale do drużyny przeciwnej, że w katerogii U14 “stoi” strefą. Do rozstrzygnięcia tego wyznaczeni są sędziowie, którzy, nie oszukujmy się, ale nie są szkoleni jak rozpoznać strefę! W kategorii U14 zazwyczaj sędziują początkujący rozjemcy, gdzie sami uczą się JAK sędziować, a co dopiero mają mieć wiedzę jak rozpoznać, że drużyna, kryje strefą. Pomysł jest następujący: każdy gospodarz meczu musi mieć statyw, osobę która będzie nagrywać i kamerę. W Australii zazwyczaj to był smartfon. Po meczu trzeba nagranie wrzucić na youtuba. Nikt nie obawia się, że ktoś go zescoutuje. A może nawet jak to zrobi, bo będzie musiał wymyślić coś nowego i ponownie zaskoczyć rywala. Każde nagranie służy szkoleniowo, ale również jako dowód czy drużyna broniła strefą. Jeśli ktoś ma pretensje o strefę, to specjalna komisja sprawdza. Przy pierwszym wykroczeniu – walkower, przy drugim – trener zawieszony, a przy trzecim – trener nie ma licencji.  Takie rozwiązanie pozwoliłoby odciążyć sędziów z obowiązku karania trenerów “technicznym”.

Jestem ciekaw, który związek jako pierwszy wprowadzi to u siebie w regionie.

 


Kolejna sprawa to minimum 10 zawodników w protokole i na meczu. Przepis jest szalenie martwy. Wielokrotnie ekipy przyjeżdżają w 7 – 8 graczy, w protokole 10, tylko po to, żeby nie płacić kary. Po co tworzyć fikcje? Nie lepiej znieść ten przepis od kategorii U15 czy może U16 – tam gdzie się nie gra Passarellą, i nie karać klubów, które i tak mają problemy z frekwencją młodzieży na treningach? Fikcja w protokołach, fikcja w karach. Jeśli drużyna w U16 ma 10 zawodników i przyjeżdża co mecz w 9 to trudno. Najważniejsze, że grają! Inna sprawa jeśli chodzi o rozgrywki centralne. Tam niech będzie tak jak stanowią przepisy FIBA.

Być może, gdyby koszty uczestnictwa, wielkość kar administracyjnych itp. były niższe to grałoby więcej półprofesjonalistów? Dziwnym trafem amatorskie ligi cieszą się wielką popularnością! Krakowska KNBA, wrocławska WRONBA, warszawska UNBA czy WNBA, pomorska ŚBL są tak rozwnięte, że Okręgowe Związki tylko powinny czerpać pomysły. Medale, statuetki, barwne zakończenia sezonu, do tego Highlights z kolejki, statystyki!  Przypominam sobie tutaj sytuację, kiedy byłem jeszcze w Małopolsce i zapytałem jednego z działaczy; dlaczego na stronie związku nie ma np. najlepszych strzelców z meczów? Odpowiedź jaką uzyskałem to nie wiedziałem czy to żart, czy na poważnie, ale była taka:

“Wiesz… Nie ma, bo nie chcemy ułatwiać rywalom scoutingu”

Mam na ten temat inne zdanie, ale o tym może na weekendzie 😉

 


Kolejna sprawa! To akurat jest mocno kontrowersyjne, ale ciekawe. Po zakończonym meczu (poziom seniorów) drużyny spotykają się i jedzą wspólny poczęstunek, który zapewnia gospodarz! Ciekawe, ale nie wiem czy w naszym środowisku by sprawdziło się…

 


Promocja! Marketing! Choć w Australii Internet wydaje się, że dopiero raczkuje to Twitter, trochę mniej Facebook żyje pełną parą. Zdjęcia po meczu, wydarzenia udostępnione, relacje, krótkie videa… A u nas różnie z tym bywa. Na pewno każdy wie, że najlepiej jest w Pomorskim Okręgowym Związku Koszykówki. Ich Facebook oraz Kanał Youtube stoją naprawdę na wysokim poziomie! I tu znowu przypomina mi się historia, która dokładnie obrazuje, jak to kolega Marek z Lublina nazwał, sytuację w naszym kraju (komentarz na Facebooku)! Rzecz się dzieje we wspomnianym wcześniej województwie “ze strzelcami”. Pytam: dlaczego nie można ściągnąć zdjęć ze strony. Młodzi pewnie by umieścili je na swoich profilach Facebookowych, może na Instagramie. Dlaczego nie można ich ściągnąć?

Teraz wiedziałem, że to nie żart, ale pewien stan…

– Jak ktoś chce jakieś zdjęcie, to przecież może napisać do związku i mu je wyślemy!

 

 

Tyle na dzisiaj.

Dzięki Maciek Szetela za zmobilizowanie mnie do podzielenia się spostrzeżeniami z Australii.